Monthly Archives: Luty 2012

Photo 68/69/70/71

29 lutego to dziwny dzień. Słoneczny, gorący, wręcz upalny 29 lutego to jeszcze bardziej dziwny dzień.

Słońce 29 lutego inspiruje do innego spojrzenia na wszystko. Ot, choćby na płaszcz, który wygląda jak spódnica, a moja na co dzień widziana z normalnej perspektywy, foremna głowa z wystylizowaną grzywką wygląda nagle tak, jakby nosiła jakiś kask z czasów secesyjnych czy innych starych czasów, w których już noszono kaski.

A gdyby sprzedawali te posiłki w paczkach, z instrukcją gotowontażu, że się tak wyrażę, by połączyć montaż z gotowaniem, to byłyby one jeszcze tańsze? Pomyślcie o tym, to myślenie godne Mr Ryanaira i Mr Ikei.

O matko, oto nadszedł dzień, w którym motoryzacja mnie wyprzedziła i stała się czarną, niezrozumiałą magią. Clean relax i 8 kółeczek? Jeden kwiat dwa? Kwiat i listki niczym niesione przez wiatr ku nieskończoności? I mean, WTF?

Photo 67

I want this car soooooooooooooooooooooooooo badly!

Photo 66

Chcę mieć w domu deski w takim bezkolorowym kolorze, niewykończalnie wykończone, artystycznie tanie.

Photo 65

Projekty czego? Budek wolnostojących w środku niczego, budek typu ni wpiął, ni wypiął?! Jeśli tak, to ja dziękuję za wasze projekty. Adaptacje czego? Sagi Tolkiena? Nie sądzę. Pozwolenia na budowę? A wam ktoś wydał takowe, byście to postawili? Raczej nie. Nadzory? Nadzory?! Jeśli ktoś by was nadzorował, ten dziwny marketingowo-architektoniczno twór nie stałby tam, gdzie stoi. Poza tym jak już w tak żałosny sposób chwalicie się tymi swoimi projektami, adaptacjami, nadzorami i pozwoleniami, to może dacie jakiś numer telefonu do siebie albo adres mailowy? Wiecie w ogóle, co to adres mailowy? Nie, to nie ten z kodem pocztowym i miastem… Poza tym do tego waszego biurowca klasy AAA nie ma nawet wejścia, ARGH!

Photo 64

Choć zabrzmi to dziwnie, to oto jest przysmak od pani, która występuje w telewizji. Naprawdę, ta pani występuje w telewizji. Natomiast to, że marchewka na szczycie nie smakuje jak marchewka, chyba nie zabrzmi dziwnie, prawda?

Photo 63

Dwa rodzaje musli, otręby, słonecznik, dwa typu jogurtu – będę szczupły, zdrowy, piękny i w ogóle.

Photo 62

I love my dirty, small, a little bit hardcore, equipped with nothing, unpretentious, nimble, cute, against-all-the-stuff-people-say car. I love this treacherous, because-of-the-rain volatile, overwhelming, kind of vampire-ish sky. I hate this brick building, I’ve spent there too many hours with nothing less than a vampire. Nie wiem, dlaczego napisałem to po angielsku, seriously.

 

 

Photo 61

Nie wnikajmy, gdzie to jest, co tam na mnie czekało i co wyskoczyło zza tych elementów wolnostojących w tej przemysłowej, tylko odrobinę złowieszczej dzięki jarzeniowemu oświetleniu przestrzeni.

Photo 60

Moralny obowiązek codziennego uzupełniania tego bloga czyni mnie osobą o wybitnie wyczulonym oku. Tak, wiem, to górnolotne i pretensjonalne stwierdzenie, ale gdyby nie poszukiwania zdjęcia na dziś, nie zauważyłbym tego sort of Banksy’ego.

Photo 59

Tak, maszyna wielka, szpanerska, chromowana, ciężka, ociekająca testosteronem, z owłosioną klatą, gęstą brodą, w skórzanych spodniach, zaskakująco bardzo przypadła mi do gustu. Boję się o siebie.