Monthly Archives: Styczeń 2012

Zdjęcie 37

Nie wiem, czym jest mikrocośtam, ale tuszowanie męskiej siwizny uważam za moralny upadek, oznakę słabości, problem wynikający z niemiłości do siebie samego i stylistyczną żałość.

Reklamy

Zdjęcie 36

Na żadnym koncercie akurat dziś nie byłem, ale tego drobnego chłopaka o ciemnym kolorze skóry słucham dziś non stop, więc niech ma, to jest mój tribute dla niego. Tribute blogowy, bo tribute koncertowy już mu złożyłem.

Zdjęcie 35

Zrobiłem kilka testów na siebie samego. Chodzi o testy o charakterze hindusko-jogowym (bardziej nawiedzone, pytały mnie o rodzaj kupy!) i testy jungowskie (bardziej racjonalne, co mi bardziej pasuje, jak pokazały wyniki badań). Wyniki sobie wydrukowałem, najważniejsze części zaznaczyłem i generalnie mam osobowość jedną na sto (dosłownie, moje wyniki ma 1% ludzkości), powinienem jeść chilli (wykluczone, I’m sorry), powianiem unikać wysiłku fizycznego (chodzę na siłownię, chcę mieć żyły na bicepsach, hello!), dobrze robi mi grzebanie w ziemi (ogrodnictwo i te sprawy) i najlepiej, bym jadł/pił/kąpał się w olejach wszelkiej maści. Poza tym nie szanuję przełożonych, jak wykazują słabość, dla wygody otaczam się aurą konformizmu, by ukryć mój nonkonformizm i najważniejsza jest dla mnie efektywność. We wszystkim. Nawet w ludziach, więc nie toleruję tych, którzy są „slacking”. No i jestem wodą.

Macie ochotę na te testy?

http://www.humanmetrics.com/cgi-win/JTypes2.asp (wybierzcie opis Keirseya i Butt/Heissa)
http://www.naturesformulary.com/CategoryContents/Dosha-Test.aspx

Zdjęcie 34

Przeczytałem, że mieszkańcy miast, mający laptopowo-mailowo-klimatyzowaną pracę, nie czują się dobrze ze względu na tzw. deficyt natury. Jestem mieszczuchem z laptopowo-mailowo-klimatyzowaną pracą, więc poszedłem do parku, by się naturalnie oddeficytować. Zmarzłem jak cholera i spotkałem Anię Przybylską.

Zdjęcie 33

Ania – kobieta numer 1 tej historii, kobieta o gołębim sercu, bardziej pasująca do małego, niewinnego Peugeota, Asia, geometria, Leszek, tatuaże chińskie, tatuaż skorpiona, części, motocykl, matowa czerń w stylu Batmana, granica polsko-czeska w dzikiej głuszy, urok osobisty, mentalny szantaż, 170 KM, nieco ponad 3 s do setki, maksymalnie prawie 250 km/h. Co za historia!

Zdjęcie 32

Założenia były wzniosłe – wyszedłem z pracy, a tu jeszcze nie ma ciemności jak w dupie, to dobrze! Patrzę, a na niebie księżyc i gwiazda w bliskim sobie sąsiedztwie, a nieco niżej pokazujący drogę zagubionym konsumentom świecący znak Carrefoura. Idea zdjęcia miała być nieco metafizyczna, nieco żartobliwa, sarkastyczna – Carrefour daje gwiazdkę gratis przy zakupie księżyca. Niestety, mój szpanerski telefon z czymś tam z tyłu znanej niemieckiej marki (soczewką? lunetą? wizjerem? jestem tak technologicznie upośledzony), pikselami w ilości nieogarnianej, wielkim monitorem i jednym przyciskiem nie ogarnął technologicznie mojej wizji i wyszło beznadziejnie. Damn it.

Zdjęcie 31

Jeśli kiedyś przyjdę naćpany do pracy, to pewnie tak będę wdział kluczowe dla mnie segregatory…

Zdjęcie 30

Jakiś czas temu dwóch panów w niebieskich ogrodniczkach wtargnęło do mego mieszkania i w ciągu trzech minut wymienili gazomierz. Wzięli stary i zostawili mi nowy. Jest on dizajnersko mało odważny, więc przerobiłem go w stylu Dalego przyprawionego postmodernistycznym surrealizmem i stylistycznym narkotyzmem, przy okazji pokazując przepływ gazu i sposób jego liczenia. Tak, dziś mi odbija.

Zdjęcie 29

Apteczunia pierwszej pomocuni, stosować w sytuacyjkach kryzysikowych. Mój designerski zegarek nie wchodzi w jej skład, pokazuje wyłącznie minimalizm apteczuni. Apteczunieczki.

Zdjęcie 28

Skoro poważne tygodniki piszą o k-pop, to uznałem, że należy się tym zainteresować. Po krótkim posiedzeniu na YouTube już wiem, że nie ma o czym pisać i czym się interesować. Muzycznie k-pop sucks, ale do inspirujących elementów tego muzycznego zjawiska zaliczam choreografię, stroje i skopiowane-wklejone podobieństwo członków k-popowych boys- i girlsbandów. No i liczebność. W jednym z nich są 24 osoby! Dwadzieścia cztery!