Monthly Archives: Grudzień 2011

Zdjęcie 6

Chłopak w sklepie był tak dziwnie rozwiązły, seksowny, zalotny, przekonywujący i pornograficznie obiecujący przyjemność, że musiałem kupować, co mi dawał, bo inaczej bym się mu oddał na ladzie (może powinienem?). Tak, marketing wielkich sieci odzieżowych wie, kogo zatrudniać, by takie dzieci konsumeryzmu jak ja wydawały swoje pieniądze w jakimś seksualnym uniesieniu. Miałem kupić tylko jedną parę spodni, kupiłem dwie. I dwie koszule.

 

Zdjęcie 5

Ileż to trzeba tubek, flakonów, butelek, pudełek i innych tworów służących do przechowywania, by być nawilżonym, wygładzonym, wypolerowanym, wypachnionym, wygolonym, wyurodowanym, wyochachowanym!

 

Zdjęcie 4

Zdjęcie zostaje dla mnie.

Zdjęcie 3

Ten po lewej jest nowoczesny, ekonomiczny, racjonalny, bezpieczny, zglobalizowany, wypanierowany w marketingu i piarze, podobno słodki z oczu. Ten z prawej to prawdziwa legenda, technologiczny majstersztyk, jeden z niewielu wielkich kroków motoryzacji pośród tych współczesnych, niepewnych, błazeńskich kroczków w rytmie jeden do przodu, dwa do tyłu. Ten z lewej i ten z prawej nieco mniejsze niż odpowiednie oryginały. Oba parkują w dużym pokoju, moim pokoju.

Zdjęcie 2

Kobiety nieco ode mnie starsze, spokrewnione ze mną, w czasie marszu.

Zdjęcie 1

Tani stolik z Ikei podświetlony od dołu świątecznymi światełkami, oflankowany niewiele droższymi kanapami z Ikei. Zamiast sztampowej, nieekologicznej, nieporęcznej i tradycją wymęczonej choinki.

 

Zdjęcie 0

Plan jest taki, by każdego dnia robić światowi jedno zdjęcie. Minimum jedno. Obojętnie czego. Obojętnie gdzie. Obojętnie kiedy. Ważne, by to zdjęcie było i ważne, by nie iść spać, zanim fotka nie powstanie. Jest dzień, jest zdjęcie. Po co to wszystko? Bez żadnego większego sensu, chyba tylko po to, by zapamiętać każdy dzień, by żyć bardziej świadomie, bardziej w high definition, dla potomności.